piątek, 12 sierpnia 2011

Jutro zjazd kuzynów.

Trzynastego o trzynastej spotka sie trzynastu wnukow i wnuczek Wojciecha i Marianny Nowaczyk. Na moje hasło odzew dali prawie wszyscy kuzyni. Jeszcze nie wiem, czy przyjedzie ostatnia „zagubiona” kuzynka; podobno nikt nie wie, gdzie się obecnie podziewa. Ponieważ będzię ich więcej, niż przewidywałam, zabraknie mi egzemplarzy wywodów przodków Dziadka i Babci, które dla nich przygotowałam!

Moja siostra przyleciala z Phnom Penh prze Berlin.  Nie mogłyśmy się odnaleźć na Dworcu Głównym w Poznaniu, ale okazało się, że odebrała ją wcześniej córka kuzyna.
Teraz przygotowywujemy na jutro planszę, na której każdy będziemógł wpisać imię i nazwisko oraz dane, jakimi chcą się podzielić.  A ja przyniosę laptopa i zapiszę wszystkie dane, których mi brakuje.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Koperty osobowe.

Dzisiaj odwiedziłam Wydział Spraw Osobowych w Urzędzie Miejskim w Gliwicach. Przedtem napisałam do urzędu mail z prośbą o odszukanie kopert członków mojej rodziny. Okazało się, że zachowały się trzy – mojego Taty, mojego dziadka macierzystego oraz jego szwagierki. Wszystkie trzy na mnie czekały. Były pękate, jest w nich wiele dokumentów. Tak na pierwszy rzut oka, to chyba niewiele będzie tam nowych danych genealogicznych, ale znalazłam tam parę zdjęć, których nie miałam. Na przykład zdjęcie Taty w wieku lat 16-tu! Albo odciski palców mojego dziadka. Dane o jego miejscu pracy.


Potem odwiedziłam mojego przyrodniego wujka Marka. I ciocia znalazła mi jeszcze parę innych zdjęć z Mamy i Dziadka rodziny. Między innymi zdjęcia braci mojego dziadka.


Niestety, w Muzeum w Willi Caro nie było już katalogow wystawy „Gliwickich kresowian.”   Za to udało mi się kupić – ostatni! – DVD. Katalog ma być wznowiony do końca roku – może go wtedy dostanę. Kupiłam także Pierwszą (1945-1956) i Drugą (1957-1970) Dekadę – katalogi do poprzednich wystaw pióra Bogusława Tracza.

środa, 10 sierpnia 2011

Archiwum Arcybiskupa Baziaka.

Wpadliśmy odwiedzić siostrę Darię dosłownie przed samym wyjazdem z Krakowa. Jak zwykle przyjęła mnie bardzo serdecznie. Przedstawiłam jej synów, którzy jej siębardzo spodobali. W pracowni – jak zwykle ktoś pracował nad swoim drzewem genealogicznym. Była to pani Krystyna z Jaworzna. Gdy tylko się dowiedziała, że jestem autorką, to od razu mi powiedziała, że moją książkę ma i że bardzo ją lubi, i że żałuje, że nie wzięła jej ze sobą, bo by poprosiła o autograf. Zrobiła mi tymi słowami wielką przyjemność.

Siostra Daria potem pokazała chłopcom archiwum po drugiej stronie dziedzińca oraz księgi z Toporowa. Na małych stare księgi zrobiły bardzo duże wrażenie.

Portrety przodków.

Gdy byłam z mężem w Krakowie w 2008 roku wstąpiliśmy do muzeum w Sukiennicach. Jakież było moje zdziwienie, gdy znalazłam tam portrety moich przodków! Chodzi oczywiście o portrety chłopów pędzla Michałowskiego. Były biedne i brzydkie baby, był dziad proszalny, byli chłopi.
Gdy w lutym kupowałam nowy aparat fotograficzny, jednym z obiektywów był obiektyw portretowy (maciupcia przesłona ew. large aperture) po to, aby m.in. robić zdjęcia obrazów w muzeach bez flesza. Obrazów Michałowskiego w Sukiennicach!

I cóż się wczoraj okazało? Że z obrazów chłopskich eksponowane są jednynie Sańko oraz mędrcy żydowscy. Reszta na koniach, zdecydowanie szlachta i w ogóle.  Więc kupiłam album!

wtorek, 9 sierpnia 2011

Pół dnia w Leżajsku.

Było pełne wrażeń, których  wystarczyłoby na tydzień!

Najpierw spotkanie z rodziną – najmłodszą kuzynką mojej Babci ciocią Bronią, jej mężem, ich córką Asią, oraz moją kuzynką drugiego stopnia, Marzeną, która nam to spotkanie ułatwiła. Razem poszliśmy na cmentarz, gdzie zapaliliśmy świeczki na grobach mojej prababci Heleny i jej siostry Kunegundy, oraz kuzynki mojej babci, Anieli Cz. i jej męża.  Aniela przechowywała przez dekady zdjęcia ślubne oraz inne mojej Babci i dzięki niej mam tak świetny album.
Potem zabrała nas do siebie Ania Ordyczyńska. Ania pracowała nad moimi leżajskimi zagadkami i słowem nie pisnęła, co jej się udało odkryć.  Powiedziała mi o tym dopiero przed kamerą jej syna podczas spotkania z vice-burmistrzem! Otóż udało jej się ustalić nie tylko tożsamość kobiety, która była na zdjęciu z Babcią, ale także gdzie mieszkała i część historii jej rodziny. Okazało się także, że od ponad 20tu lat pracuje z panią, do której rodziny należał dom, w którym mieszkała Babcia z moją Mamą. Nie pojechałam zobaczyć domu, bo postanowiłam zostawić te odwiedziny na następną wizytę. Może z moją Mamą?
Po wspanialym leczo u siebie Ania zabrała nas do gospodarstwa agroturystycznego „Pod Lipą” w Przychojcu pod Leżajskiem gdzie delektowaliśmy się trzema rodzajami pierogów oraz dwoma rodzajami nalewek! Chłopcy jedli aż im się uszy trzęsły; poza tym bardzo im się tam podobało. Jest tam muzeum rzeczy wiejskich, dwie świetnie zachowane stare chałupy ze starymi meblami, piece z zapieckami, stare, świetnie zachowane stroje chłopskie. Aniu, dlaczego nie jest to skansen? Bo chyba powinien być!
Potem pojechaliśmy do Giedlarowej. Miałam hipotezę, że być może Lusia (siostra mojej Mamy) tam zmarła [tak, Mamusiu, wiem, że zmarła w Niemirowie, ale dopóki nie znajdę jej aktu zgonu, będę szukała, gdzie się da]. Ania umożliwiła mi przejrzenie w USC w Leżajsku księgi zgonów z lat 1941-1945. Niestety, nie znalezłam tak aktu zgonu Lusi Wiśniowskiej.  Chyba będę musiała pojechać do Niemirowa.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Grób prababci...

                                                             z jej praprawnukami.
                                                             Leżajsk, 5 sierpnia 2011 roku.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Bilans pierwszego tygodnia w Polsce:

1.       Cerkwie w Radruży, Prusiech, cerekwiska w Monastyrzu, i odbudowanej cerkwi w Narolu.

2.      Wizyta w kościele w Horyńcu-Zdroju, gdzie nie mogłam znaleźć chrzcielnicy, która schowała się pod ołtarzem i dopiero na zdjęciu ją zauważyłam.

3.        Kościół w Giedlarowej, gdzie mieszkała moja Mama jako małe dziecko.

4.       Wspaniałe niespodzianki w Leżajsku od Ani Ordyczyńskiej – o tym będzie cały inny post.

5.       Dwa stare cmentarze – w Bruśnie Nowym i w Bruśnie Starym: zdjęcia będą. Tam pochowani sąmoi przodkowie, choć ich pomniki się nie zachowały.

6.       Cmentarz w Leżajsku gdzie jest pochowana moja prababcia.

7.       Poszarpana skóra na łydkach oraz stopach, bo łaziliśmy po jeżynach i pokrzywach, nie mówiąc o komarach, aby obejrzeć bunkry linii Mokotowa.

8.       Spotkanie z Stowarzystwem Miłośników Ziemi Horynieckiej, których namówiłam na wydanie albumu o starym Horyńcu. Zapisanie się to tegoż stowarzyszenia.

9.       Poznanie Pawła, potomka Ponińskich, dziedziców horynieckich, który także jest bardzo zainteresewany pracą społeczną na rzecz Horyńca. Plany na temat współpracy z Niemirowem.

10.   Spotkanie z członkami Małopolskiego Towarzystwa Genealogicznego zorganizowane przez Zbyszka Szybkę alias prezesa. Poznanie przemilych osob tamze.

11.   Trzy maile genealogiczne – każdemu należy się osobny blog!!!

12. Wspaniala wycieczna nad szumy na Tanwi. Cudo!