Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Y-DNA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Y-DNA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 kwietnia 2012

Haplogrupy chromosomu Y.

Haplogrupy to ludzkie grupy populacyjne, z których każda znajduje się na innej gałęzi ludzkości; nazwa ta pochodzi od greckiego słowa haploos – prosty, pojedynczy. Haplogrupy są oznaczane na podstawie zmian sekwencji łańcucha DNA. DNA zbudowany jest z czterech podstawowych nukleotydów (związków baz) oznaczonych A, T, G oraz C. Chromosom Y posiada około 58 milionów nukleotydów. Gdy chromosomy są powielane, od czasu do czasu w ten process wkradają się błędy (mutacje) – C zamiast A, G zamiast T. W zależności od tego, gdzie te zmiany występują, mogą one być patologiczne lub zupełnie nieszkodliwe. I właśnie sekwencje tych nieszkodliwych zmian – zwanych single nucleotide polymorphism (SNPy, wymawiane snipy) są podstawą oznaczania haplogrup ludzkości. Każdy ze SNPów używanych w określeniach haplogrup pojawił się w historii ludzkości tylko raz i każdy potomek mężczyzny, u którego ta zmiana nastąpiła odziedziczył tę samą zmianę. Zmiany te występują bardzo rzadko – raz na kilkaset pokoleń – i za każdym razem gdy powstaje nowa zmiana (nowy SNP) pozwala ona na określenie nowej haplogrupy.



Pierwsze haplogrupy Y-DNA, oznaczone A i B, powstały w Afryce około 70 tysięcy lat temu. Grupa C oznacza pierwszą migrację człowieka poza kontynent afrykański, przez Bliski Wschód i Indie z powrotem do Europy oraz dalej, do Nowego Świata. Świetna interaktywna mapa tej wędrówki ludów znajduje się w portalu National Genographic Project (haplogrupy Y-DNA zaznaczono na  niebiesko, haplogrupy mitochondrialne na żółto). Po migracjach na stepy Azji Centralnej, duża grupa, zwana R, zawróciła do Europy. Grupy R1a i R1b to podstawowe haplogrupy ludów europejskich. Oznaczanie haplogrup nie jest jeszcze zakończone – od czasu do czasu odkrywane są nowe SNPy, które pozwalają na określenie nowych subgrup oraz kladów ludzkości. Haplogrupy często przynależą do rejonów geograficznych, na przykład haplogrupa R1b1a2 to główna haplogrupa Wysp Brytyjskich, a R1a1a1g jest skoncentrowana na terenach obecnej Polski i uważana jest za gałąź zachodnisłowiańską (typ P). Odkrycie mutacji M458 zdefiniowało haplogrupę R1a1a1g – haplogrupę uważaną za środkowoeuropejską, a mutacja L260 wyodrębniła wśród tej haplogrupy subgrupę R1a1a1g2 czasami nazywaną haplogrupą polską, a występującą w Polsce, Czechach oraz Słowacji. Ponieważ coraz więcej osób poddaje się genetycznym badaniom genealogicznym, takie odkrycia prawdopodobnie będą nadal występować. Aby otrzymywać najnowsze wieści o badaniach genograficznych warto zapisać się do projektu danej haplogrupy lub do Polish Project w FamilyTreeDNA.
Haplogrupy, poza tym że identyfikują gałąź ludzkości do której należeli nasi przodkowie, są także przydatne w genealogii. Otóż jeżeli porównujemy Y-DNA dwóch mężczyzn i okazuje się, że należą oni do dwóch różnych haplogrup, to nie mogą oni być spokrewnieni w czasach historycznych – haplogrupy wyłoniły się w czasach prehistorycznych. Jeżeli dwaj mężczyźni  należą do tej samej haplogrupy, ale ich markery STR różnią się w wielu stopniach to posiadają oni wpólnego przodka tysiące lat temu. I tak właśnie różnią się mój Tata i Andrzej N. Tata należy do haplogrupy R1a1a1g2 (L260+) (badanie Y-DNA 67), a Andrzej do haplogrupy R1b1a2 (M269+)(badanie Y-DA37).

*

*mapa rozmieszczenia grupy R1a1a1g2 z FTDNA Polish Project

wtorek, 6 marca 2012

Kiedy DNA “kłamie”.

Co może być przyczyną, że wyniki genealogii genetycznej nie potwierdzają tej klasycznej, papierowej?





Bo DNA nie kłamie – jeżeli wynik badań DNA wykazuje, że dwóch mężczyzn ma różne haplotypy (szereg mutacji) chromosomu Y, to znaczy, że nie istnieje pomiędzy nimi pokrewieństwo w linii męskiej. Jeżeli cała dokumentacja papierowa wskazuje niepodważalnie, że są krewnymi, a ich DNA różni się, istnieje parę możliwości:

1.       Skok w bok ktrórejś z matek w linii łączącej;

2.       Panna była w ciąży z kimś innym gdy wyszła za mąż za ślubnego;

3.       Syn jest pogrobowcem, wdowa wyszła za mąż, gdy była w ciąży z poprzednim mężem;

4.       Syn było adoptowany i nie zapisano tego faktu;

5.       Syn przyjął nazwisko ojczyma po ślubie matki.

We wszystkich powyższych przypadkach biologiczna relacja między domniemanym ojcem a synem nie istnieje, ale na pewno istnieje relacja rodzinna czy uczuciowa. Oraz genealogiczna.

I tak to jest z badaniami DNA – jeżeli się zgadzają, jeżeli potwierdzają genealogie klasyczną to jest święto lasu i polonez, a jeżeli nie to mogą być niesnaski i zgrzytanie zębów.
To tak à propos komentarza do poprzedniego posta.
A tak w nawiasie, to jest setny post!

niedziela, 22 stycznia 2012

Nie mam czeskiego kuzyna!

Już wyjaśniam.
Otóż napisałam, że mam “kuzyna” po otrzymaniu pierwszych wyników Y-DNA. Były to wyniki badań na 12 markerach, czyli zdecydowanie za wcześnie na wiwaty (mea culpa, mea culpa). Na dwunastu markerach miałam 6 możliwych dalekich krewnych. Dalekich, bo nawet na tych 12 markerach wszyscy byli oddaleni o dwie mutacje, co oznacza bardzo małe prawdopodobnieństwo pokrewieństwa w czasach historycznych.

Gdy otrzymałm już wyniki wszystkich markerów, czyli 1-67, wszyscy ci “kuzyni” zniknęli z listy moich porównań. W bazie danych FTDNA ma żadnych mężczyzn z DNA nawet trochę podobnym do należącego do mojego Taty. L

Wpisałam także wyniki Taty do Ysearch (www.ysearch.org), bazy danych FTDNA poświęconej wyłącznie badaniom Y-DNA. Znowu nic. Nie ma tam żadnych Nowaczyków. Jest sześciu Nowaków (Polska, Włochy, Anglia, Czechy), ale Y-DNA żadnego z nich nie ma nic wspólnego z Y-DNA mojego Taty.

Pozostaje więc czekać, aż więcej mężczyzn z Wielkopolski podda się badaniom Y-DNA. Może wtedy znajdziemy jakiś nieznanych kuzynów.  Pod koniec XVIII wieku mój praszczur Maciej Nowak miał syna Tomasza, a jego syn Szymon czyli mój prapraprapradziadek miał jeszcze 4 innych synów. Czyli możliwe, że mam gdzieś jeszcze nieznanych kuzynów. Tylko jeszcze nie zbadali sobie swojego Y-DNA!

środa, 4 stycznia 2012

Dalsze badania DNA.

Wczoraj dostałam z FamilyTreeDNA przesyłkę na następny test, a z Polski – próbkę DNA Andrzeja z łodzi, którego przodkowie pochodzą z tych samych okolic co mój prapraprapraszczur Walenty. Już wszystko zapakowałam i wysłałam na badania. Za parę miesięcy dowiemy się, czy jesteśmy spokrewnieni.

To będzie o wiele milsze niż jakiś nieznany Czech! Trzymajcie kciuki!

PS. To nie reklama firmy!

wtorek, 3 stycznia 2012

Skąd mogę mieć czeskiego kuzyna?

Niedawno otrzymałam wyniki badań chromosomu Y mojego Taty. Wśród wielu różnych osób, które mają małe prawdopodobieństwo pochodzenia od tego samego przodka znalazł się mężczyzna (bo tylko mężczyźni mają chromosom Y) „z Czech”, którego chromosom Y jest identyczny z tym, który miał mój Tata.  Piszę „z Czech”, bo prawdopodobnie jest to pochodzenie podane przez osobę, która poddała się badaniam, a nie miejsce zamieszkania. Zanim poznam tę osobę, mogę tylko snuć domysły. Jest ich wiele: 



1.       Dawno temu, zanim jeszcze Nowak vel Nowaczyk z Objezierza zostal udokumentowany w tamtejszych księgach parafialnych, jakiś jego przodek przybył tamże z Czech; w Czechach został jego brat lub stryjek lub kuzyn i od tego krewnego pochodzi ta osoba.

2.       Jedna z wielu moich żeńskich w linii Nowaczyków przodkiń miała romans z jakimś przyjezdnym Czechem i całą genetyczną genealogię diabi wzieli! J

3.       Jakiś z Nowaczyków w moim drzewie miał romans z Czeszką i patrz wyżej.

4.       Osoba, która podała swoje DNA do badań o wielu pokoleń mieszka za granicami Polski i sądzi, że nazwisko Nowaczyk jest czeskie.

5.       Pomyłka w laboratorium, ale zapłaciłam ze te badania tyle, że nie mogę przypuścić tego do świadomości.

6.       Cała moja genealogia jest błędna. Cha cha cha.

Dla mnie najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest nr 4. Kłopot w tym, że myślałam, że udokumentowałam wszysktie linie boczne moich Nowaczyków. I nie ma w nich żadnych czeskich gałęzi. Więc może właśnie nr 3?
Co Wy na to?

środa, 28 grudnia 2011

Wyniki Y-DNA.

Dawno temu, bo jeszcze w październiku, zamówiłam badania DNA mojego Taty. Dosyć długo czekałam na przesyłkę, potem długo na wyniki. Przyszły dopiero w samym środku przedswiątecznego rozgardiaszu.

Do tej pory otrzymałam wyniki 25 markerów na chromosomie Y. Wynika z nich, że moi męscy przodkowie pochodzą ze stepów nadkaspijskich. Chromosom Y mojego Taty należy do haplogrupy R1a1a. Czyli nie ma tam żadnych niespodzianek. Nie pochodzimy od Dżyngis Chana, należymy do najliczniejszej haplogrupy słowiańskiej z Europy Wschdniej. Pochodzimy od ludzi z kultury kurhanowej, znanej ze stepów oraz równin wschodznieuropejskich.  Ludy te ok. 3000 lat p.n.e. rozpoczęły hodowlę koni.  Byli także jednymi z pierwszych, którzy posługiwali się językami indoeurpejskimi.


Pozostały jeszcze wyniki markerów 26-67, ale nie zmienią one powyższych wyników. Pomogą natomiast w poszukiwaniu bliższych krewnych o nazwisku Nowaczyk z Wielkopolski. Jak na razie znaleziono tylko jedną osobę w Czechach z dokładnie tym samym chromosomem Y. Tylko jak to możliwe, jeżeli męscy przodkowie mojego ojca wszyscy pochodzą z Wielkopolski?!  Czyli jednak mam niespodziankę!