Po otrzymaniu wyników badania DNA mitochodrialnego mojego Taty sprawdziłam jak daleko sięga jego linia macierzysta. Okazało się, niestety, że nie tak daleko, bo zaledwie 5 pokoleń, tylko do prapraprababki! I niestety w linii tej brakuje wielu danych genealogicznych – daty śmierci mojej praprababki oraz jakichkolwiek danych o prapraprababce. A przecież księgi parafialne są tak dobrze zachowane w Bieńkowicach oraz w Bojanowie. Trzeba się za nie zabrać!
To świetny efekt uboczny badań mtDNA – odkrycie luk w drzewie genealogicznym, o którym myślałam, żę jest kompletne i nowy bodziec do pracy!
A mitochodria mojej prapraprababki zostały już przekazane dalszym czterm pokoleniom – starsza siostra mojego Taty ma już prawnuczkę w linii wyłącznie kobiecej.